Obowiązujące od lipca podwyżki minimalnych pensji pracowników w ochronie zdrowia stały się przysłowiową kroplą, która przelała czarę goryczy. W błyskawicznym tempie przybywa w Polsce szpitali, których budżety nie są w stanie wytrzymać ustawowych wydatków, a ich szefowie nie mają już skąd czerpać środków na bieżącą działalność.
Właśnie tym problemom poświęcone było „Ogólnopolskie spotkanie Prezydentów, Starostów i Członków Zarządu Powiatu odpowiedzialnych za ochronę zdrowia oraz Dyrektorów i Prezesów szpitali”.
Zainteresowanie spotkaniem było ogromne. W Sali Marmurowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie trudno było znaleźć miejsce – szkoda jednak, że bardzo wyraźnie określone postulaty nie były wysłuchane przez stronę rządzącą. Mimo zaproszenia nikt z przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia czy Narodowego Funduszu Zdrowia nie pofatygował się na spotkanie. Obecna była jedynie szefowa Senackiej Komisji Zdrowia. Organizatorami spotkania był Związek Powiatów Polskich, Ogólnopolski Związek Pracowników Szpitali Powiatowych oraz Miasto Stołeczne Warszawa.

Szkoda także, że oprócz portali branżowych ogólnopolskie media nie przekazały relacji, tym bardziej że problem nabrzmiał już na tyle, by niebawem zaczęli odczuwać go obywatele.
– Powiało grozą! Rząd nie doszacował w planach podwyżek innych kosztów: inflacji, cen gazu, energii elektrycznej i innych wydatków, które szpitale muszą ponosić. Przeznaczył na podwyżki znacznie mniej pieniędzy, niż to wynika z realnych potrzeb. Popełniono po prostu błąd w wyliczeniu, a nikt nie chce się do niego przyznać. – mówi wprost wiceprezes Piotr Reiter obecny na warszawskim spotkaniu.
Choć większość szpitali w Polsce podpisała już aneksy z NFZ (czym z resztą chwali się Ministerstwo Zdrowia) to w coraz większej liczbie placówek budżety kurczą się w błyskawicznym tempie, a w konsekwencji będzie trzeba zamykać oddziały, ograniczać działalność lub – co najgorsze – ogłaszać upadłość. Twarde dane przedstawiane w opracowaniu Związku Powiatów Polskich nie pozostawiają wątpliwości, że sytuacja wymyka się spod kontroli.
Najwięcej wątpliwości jest do sposobu przeprowadzenia wyceny nowych kontraktów. Zarządzający szpitalami i samorządowcy domagają się przedstawienia szczegółowych algorytmów, według których przygotowano wyceny. Bezskutecznie!

Jestem pod ogromnym wrażeniem merytoryczności i rzetelności wystąpień, jakie były w Warszawie. Przedstawiciele Wielkopolski i Małopolski czarno na białym wskazali, gdzie popełniono błąd. Niestety wyceny świadczeń zaproponowane przez NFZ są zupełnie nieadekwatne do obecnych kosztów ponoszonych przez szpitale i nie są spójne z ogólną sytuacją gospodarczą. – mówi Maria Karczewska z-ca Dyrektora ds. medycznych naszego Szpitala, która także uczestniczyła w spotkaniu.
Niestety przykład z Małopolski jest jedynie egzemplifikacją problemów ogólnopolskich. Większość dyrektorów i prezesów szpitali obawia się, że chcąc wypełnić, ustawowe zobowiązania płacowe nie będzie miała za chwilę pieniędzy na leczenie pacjentów – a przecież to jest najważniejsze zadanie szpitali!
Rząd aprobując podwyżki dla personelu medycznego, wycofał się jednocześnie z refundowania tzw. Zembalowego. Wszystko wyrównać miały nowe kontrakty z NFZ. Jednak po wyliczeniu i oszacowaniu nowego kontraktu z szumnych zapowiedzi o nawet 20% wzroście zostało na przykład w Wielkopolsce ledwie 6%. Nijak się ma to do aktualnego wzrostu cen, które szpitale ponoszą, płacąc więcej także za media i środki medyczne.

Co dalej?
Działacze Związku Powiatów Polskich będą zabiegać o spotkanie w sprawie podwyżek z premierem Mateuszem Morawieckim. Starosta Jan Grabkowski, który w Warszawie występował w roli wiceprezesa ZPP, zapowiedział skierowanie sprawy do Najwyższej Izby Kontroli.
MRK










